201909.07
0

A jak alimenty lub adrenalina

Dźwięk i znaczenie niektórych słów rozgrzewa, podnosi adrenalinę.

Do takich należy słowo „alimenty”. Słowo pochodzi z łaciny, alimentum, pokarm,  słowo zaś alimentare oznacza karmić, żywić.

Na brzmienie tego wielu się jeży, inni stroszą. Bladzi lub zieloni cedzą przez zęby … nie będę płacić. Na szczęście nie wszyscy tak reagują.

Alimenty płaci się nie tylko na dzieci, również na drugiego małżonka, rodzeństwo, wnuków. W rozwodach, w zależności czy jest zasądzona wyłączna wina, sąd może je zasądzić na rzecz małżonka niewinnego, kiedy pogorszy się jego standard życiowy,  w razie braku wyłącznej winy, sąd może zasądzić w razie gdy drugi małżonek wpadnie w niedostatek, ale nie dłużej niż 5 lat od rozwodu. Najczęściej obowiązek alimentacyjny obciąża rodziców względem dzieci, zdarza się jednak, że sytuacja ta się odwraca.

Zasądzone w sądach rodzinnych, obowiązkowe przy rozwodach, jeśli małżonkowie doczekali się dzieci, alimenty stanowią najczęściej źródło gwałtownych sporów. Lepiej jeśli ich wysokość określane jest mniej czy bardziej dobrowolną ugodą. Ugoda ta może być wszak wymuszona przez okoliczności, lub sędziego, który sugeruje, że rozstrzygnie w sposób mocno niesatysfakcjonujący co najmniej jedną ze stron, jeśli nie dogadają się one ze sobą. W przeciwnym wypadku orzeczenie sądu rozwiązuje sprawę, przynajmniej w danej instancji. Wysokość alimentów z jednej strony określona jest potrzebami uprawnionego, z drugiej możliwościami zarobkowymi zobowiązanego. W Polsce nie doczekaliśmy się taryfikatora alimentacyjnego, mandatów się nie dostaje, punktów karnych również.

O możliwościach majątkowych i zarobkowych decydują zarówno wiek, wykształcenie, dotychczasowa kariera zawodowa tego kto ma płacić, a także stan majątku i stan zdrowia.

Na usprawiedliwione potrzeby dziecka wpływa wiek i stanu zdrowia dziecka, jego ewentualne talenty i dokonania. Dziecko ma prawo do równej stopy życiowej z rodzicami. Oceniając usprawiedliwione potrzeby dziecka, analizuje się  koszty związane z: wyżywieniem,  zamieszkaniem, koszt korzystania z nieruchomości, korzystania z mediów (takich jak: woda, prąd, gaz, internet, telefon, telewizja), edukacją, kulturą fizyczną, ochroną zdrowia i leczeniem, wypoczynkiem, rozrywką.

Na wysokość alimentów wpływa ilość czasu spędzonego z dzieckiem, fakt ponoszenia dodatkowych wydatków.

Wiemy, że Boruc płaci 18.000zł, wedle innych źródeł 17.000 zł, Zbigniew Zamachowski – 18 000 zł, Tomasz Karolak – 10 000 zł Colin Farrell – 10 000 dolarów, Wojciech Fibak – 10 000 zł, Ibisz po 7000 na każdego z obu synów, Kai Schoenhals – 20 000 zł po, 10.000 na każdą z córek. Liderem także w tym rankingu wydaje się być Michalczewski z kwotą 9000 euro. No cóz, Tiger.

Michał Wiśniewski ponoć nie płaci, choć powinien.

Nie oznacza to jednak, że każdy powinien mieć dziecko z Zamachowskim, czy Borucem.

Nie oznacza to jednak, że każdy powinien mieć dziecko z Zamachowskim, czy Borucem.

Ale alimenty to nie zawsze tarapaty taty. Ilona Felicjańska, jak czytam, zasila budżet byłego męża okrągła kwota 1000 zł miesięcznie. Nie jest to wyjątek, tak: kobiety też płacą niekiedy alimenty na rzecz dzieci, a nawet i małżonka.

O tym, że alimenty mogą być przeklęte i sprowadzić zakochanego z miłosnego nieba do finansowego piekła, świadczy przypadek byłego premiera i poetki z Brwinowa. On straci zaraz mieszkanie i pogrzebie swoje ostatnie szanse, jej nawet na treny nie starcza. A jeszcze nie dawno byli zakochani na okładkach czasopism. No cóż – każdy rozwód  gdzieś musi mieć swój początek, a darmowa miłość dla niektórych staje się najdroższa.

Domagając się alimentów należy swoje potrzeby udowodnić. Przedstawić należy rachunki, faktury, dowody przelewów, świadków. Odradzam paragony. Kiedyś akceptowane w aktach sprawy, straciły swoją doniosłość po tym, jak co bardziej zachłanni odpychając się wzajemnie, penetrowali kosze na śmieci w hipermarketach z wyrzuconych paragonów, by przedstawić je w sądzie jako dowód w sprawie.

Sądy mają rację, wszak żadne dziecko nie jada dziennie 10 kg kartofli (miałem taki przypadek, że strona przeciwna okazywała tak wspaniałe paragony). Choć są to niewątpliwie kalorie, a na pewno warzywa.

Ale uwaga, nawet przedstawiając faktury, czy dowody przelewów, odradzam, aby do akt sądowych trafiały dowody na konsumpcję trunków, temat pyszny, ale i niebezpieczny, można mieć ograniczoną władzę rodzicielską za uczucie do Bachusa.

Mężczyźni nie lubią alimentów, wszak płatne często na rzecz kobiety być może zostaną niewłaściwie wykorzystane. „Babie nie będę dawać” powiedział mi mężczyzna odjeżdżający spod sądu pięknym porsche. W innej sprawie, manager w spółce Skarbu Państwa zarabia miliony, na dzieciach oszczędza, a aby zmusić żonę do szybkiego rozwodu …. przestał się z dziećmi widywać. Dziwne, przecież w Polsce nie powinniśmy mieć szkockich nawyków. Oczywiście nie wszystkich, w spódnicy  ów menadżer nie chodzi.

Proces zdobywania dowodów, czy istotnych dla sprawy informacji świadczących o możliwości zarobkowych zobowiązanego przypomina niekiedy film sensacyjny. Metody intrygujące, ustalić można wiele. Z drugiej strony, ukrycie aktywów, czy upozorowanie utraty finansowych sukcesów nie jest trudne. Wystarczy być czujnym i … nie dać się złapać. Ale uwaga, możliwości zarobkowe, jak sama nazwa wskazuje, sąd ustala nie wedle uzyskiwanych faktycznie dochodów, a ich realnych możliwości.

Nie każdy menager idący na bezrobocie jest wiarygodny, a jego finansowe mizeria prawdziwe.

Tam gdzie spory dotyczą świadczeń na dzieci, należy jednak pokazać klasę, odłożyć „a jak” ambicję i decydując się na wysokość daniny spełniać dobra małoletnich.